Gdy pod czaszką coś trzepocze,
stuka, puka i przewraca,
to wiadomo, że już przyszedł
Nowy Rok, czyli dzień kaca.
Trudno z wczoraj coś spamiętać,
ni wydobyć coś od żony:
porozumień most zwodzony
został bowiem podniesiony
Trzeba pożar w gębie zgasić,
klinem przegnać z głowy koty,
może wróci chęc do życia
i energii nowe wzloty.
A gdy kac odpuścić nie chce
i wciąż męczy żar pragnienia,
warto wówczas znów się napić,
by zagłuszyć ból istnienia.
Hehe - na szczęście nie wszyscy i nie zawsze go świętują. :))) A w kwestii warsztatowej - w tym wersie masz niezgodność akcentów, JaGa - "Nowy Rok, czyli dzień kaca" - dałabym - Nowy Rok, a więc dzień kaca. / Przy okazji - masz również niekonsekwencję rymów w 2 zwrotce - powtarzasz trzy razy rym b. :) Ale w sumie jest zabawnie. Miłego :)
report