30 january 2011

poetry

Colett
Colett

róg obfitości wszelakiej

i pokazałam - cóż się stało
mówią że takie mają wzięcie
nie można ciągle na wytrwałość
od tego skrzydeł nie przybędzie

chociaż chwilami wiało mocno
postanowiłam dość i basta
czas zmienić garb na linę prostą
by grą na nerwach już nie szastać
nim czara w końcu się przeleje
i nie pomogą słodko brzmiące
słowa zepchnięte w zapomnienie
do zawiązania końca z końcem

że są sposoby na rogate
uwierzę pewnie koło jutra
dziś na szatana pora zatem
nim żartem stanie się wymówka

Towarzysz ze strefy Ciszy
30 january 2011 at 15:38

bardzo milo i plynnie mi sie to czytalo... jakis wir w myslach tworza takie teksty...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register