Chcąc być najlepszy, upadam w dół,
ciągle niżej i niżej w klasyfikacji.
Jak nie powstanę, rozkruszę się w pył,
taki maleńki, kompletne nic.
Słysząc, że góra jest silniejsza,
od maleńkiego wiaterku jakim jestem.
Słysząc, że Orbit jest lepsza,
niż jakaś tania drażetka, którą...
się staram być.
Nic, wielkie nic
a maleńkie coś.
Zrozumie ktoś?
Co robię źle, że wszytko lepsze jest?
Choć staram się,
wciąż brodzę i do niczego nie dochodzę.
Fajne:) Będzie lepiej :)
report
Dzięki. :-) mam nadzieję ale przynajmiej mam o czym pisać :-D
report
rozumiem; najlepiej wychodzi, jeśli "nie muszę być najlepszy", choć czasem to trudne i zależy od chęci perfekcjonizmu wrodzonej lub nabytej i może skończyć się nerwicą.
report
Dokładnie tak. Jakby nie patrzeć jestem tylko człowiekiem. Dopada mnie to lub tamto ale także będąc człowiekiem mogę lepiej żyć
report