3 november 2011

3 november 2011, thursday ( Czwartkowe poranki. )

Czasem są takie dni, kiedy budzi się we mnie pragnienie wpłynięcia na otaczającą zewsząd rzeczywistość. Tą ponurą, której do wszystkiego w pewnych momentach brakuje ambicji, na tą poddającą się krzywym, nieszczerym uśmiechom. Wtedy budzę się roztrzęsiony, cięższy o kilka sennych koszmarów i z przerażeniem szukam ucieczki w szybie uchylonego okna. 

Dobiegł mnie krzyk z pokoju o zielonych ścianach i szklanym suficie. Głos płaczącego dziecka wymachującego bezradnie rączkami, jakby chciało przepędzić złe wspomnienia, która z pewnością jeszcze na niego czekają. Przez chwilę sam zapragnąłem być takim, beztrosko i bez przyczyny zalewać się łzami, zmywać nimi szarości i czernie.


number of comments: 1 | rating: 8 |  more 

lajana,  

Jeśli to dziennik, to odetchnęłam! ;-) Pomyślałam, że początek opowiadania, które się nagle urwało! Takie są dzienniki, ale czasem można je wyróżnić od tysiąca innych, chociażby nie zaczynając już zużytym "czasem są takie dni", bo czyż poeta nie znajduje wciąż nowych ścieżek? Szukajmy, pozdrawiam!

report |



other diaries from: 04-11-2013 , 17-09-2013 , 03-11-2011 ,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1