Stos

mówią na nich iron sparks, synowie obroży
przeciekają
przez metal, czują zimne kobiece ciało
(podpal oddech, kochanie) i
wiecznie milczący telefon
 
ich szwy oblepiają chrust, parzą w nozdrza widzów
przez dusze przebiega prąd zawsze ten sam, sztywny
grzechy zostają na dnie w gąbce i pogorzelisku
 
gardło nie sprawdza się jako bezpiecznik
nowa
pora roku rodzi białe ściany zatrzymany zegar
twarze w odwróconym lustrze
nie wytarte ślady krwi
i oderwane serca. drętwotę.
 
wracają do domów w postrzępionych płaszczach
strzepują resztki piasku z rękawów
kulą się, nieudolnie próbują naśladować to
aksamitne drżenie, którego tak się bali
 
jutro zapomną smak dymu

wicherek1989
6 april 2011 at 17:17

Zadrżałam czytając, budzi mnie mnie jakiś lęk, którego nie potrafię opisać. Czyli oceniam wiersz na plus, chce się wracać :)

report

krzysztof bojko
7 april 2011 at 06:33

"przez duszę przebiega prąd / mięso odrywa się / grzechy zostają na dnie, w gąbce i popiele" obrazowo :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register