31 march 2011

poetry

Florian Konrad
Florian Konrad

Z życia sterylnych

ci znad łóżka zdążyli się przyzwyczaić do smaku
wykwitów, nie ona pierwsza powtarzają
bieleni wapnem nosiciele kartek, mają maseczki
na twarzach, przebierają się za trucizny, idą powoli
 
wypadają nam włosy i liście, trą o gałęzie
rzadka zupa miesza się z ukrytymi korytarzami
wiodącymi do sal gdzie jeszcze nie jest zimno
 
czas jest liczony w piórach, wzwodach termometrów
niekiedy patrzy tępo na plamy, zawraca, wtedy
przychodzą, przykrywają go kocem, po węch i głowę
pchają przed siebie, na kołach, otwierają skrzynie
metalowe przeręble, wypuszczają go
tonie w liściach paznokciach i skrzydłach
 
wycięłam dzieci-mówi kobieta w bordowej chustce
były zbyt wybujałe jak na tę porę
może kiedyś odrosną -pocieszam ją poprawiając szwy

P
31 march 2011 at 11:56

/nie ona pierwsza powtarzają / - chochliki ?. jeszcze tu wrócę z nieco inną perspektywą.

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
31 march 2011 at 12:38

Już jestem fanką Twojego pisania:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register