Choćby jeszcze ta jesień. Kałuże, które należy
omijać. Nie myśl, że patrząc w nie, wejdziesz
głębiej -
to nie świat równoległy. Prawdą jest trawa, co
do której nie można mieć wątpliwości. Warsztat
pachnący sosną, narzędzia do obróbki drewna,
schody na strych i do piwnicy.
W książkach można się utopić przed wyjaśnieniem:
czego dotkniesz, zostaje skażone raz na zawsze.
Potem już tylko ułożyć się; zagrzebać w przytulnej
pieczarze.
Otrzepując szron z futra, dopiero wiosną znowu ciała
nabrać.
.
Biorę bez gadania. Bardzo.
report
bo my niedźwiadki, Witku?
report
Prawdą jest trawa :))
report
mowa:)))
report
byle do wiosny:)))
report
:)
report
Piękny wiersz, lubię takie klimaty
report
Leszku blogowy - od poniedziałku zaczynam prosto - później już mnie nosi w różne strony:))
report
Bardzo przemawia do mnie/ klimat taki jak lubię - pierwsze trzy zwrotki wciągają mnie niezwykle w swój świat!/ dobrze było pobyć tam chwilę/ pozdrawiam G_L_C.
report
również pozdrawiam etherial:)*
report
myślę G_C_L, że patrzenie się w te kałuże... choćby ta jesień... ;-))) ma jakiś sens...
report
sorki, że Cię poprzestawiałam G_L_C...;-)))
report
patrzeć, ale tylko jak na zjawisko, które szybko wysycha, Ame:)
report
;-)))
report
Aby do wiosny :) Piękny wiersz:)
report
An, stokrotko, motylku:)*
report
Gabrysiu, a podczas świąt Bożego Narodzenia nie obudzisz się na trochę?
report
Wando Serdeczna - wtedy się przełożę na drugą stronę:)
report
"czego dotkniesz zostaje skażone" ale czy koniecznie raz na zawsze? Nie dostaje się drugiej szansy?
report
zostaje skażone, Aniu, ręką czasu:))
report