Oliwii oraz Ewelin
deszcz biega po parapecie
w jednym pantofelku
popijając siebie
spod (do)słownej powieki
podglądamy świat
a tuż przy stole
pluszowy zając z odprutą nogą
potyka się o świt
obudziłam czajnik
gwiżdże na bezsenność
jeszcze chwila
szósta rano spadnie z krzesła
DUŻO FAJNEGO!
report
rozmowy nocą są także przebudzeniem, jak przebudzeniem może być chwila popijania siebie...
report
Myślisz Atma, że jeśli popije się już siebie, to świadomość pomoże dalej?
report
Nie Nicki, popijanie siebie to chwila przebudzenia, a rozmowy nocą mogą obudzić świadomość, ale to nie pomoże dalej, dalej trzeba samotnie trzymać się krzesła...;-)))
report
Oczy dziękuję!
report
bardzo wymowny ..podoba mi się pozdrawiam
report
Przeraża mnie, to samotne trzymanie się krzesła - jak piszesz... Samotność, ktoś kto ją wymyślił musiał czuć piekło.... Wcale nie mam ochoty go torturować ani nawet się mścić....
report
"deszcz biega po parapecie w jednym pantofelku" i reszta - gratuluję pomysłowości a może trafniej: obserwacji :))) Pozdrawiam.
report
Dziękuję, ech tak przenieść się w tamten pejzaż.....
report
bardzo dobrze skrojony wiersz:))
report
Dziekuję, za Waszą obecność!
report
Świat najbliższy na wyciągnięcie ręki... Szósta rano..., przełom listopada i grudnia..., za oknem mży deszcz, kuchnia, ogień rozpalony pod blachą... Przy oknie stół, blaszany kubek parzygęba, pachnie zbożowa kawa z mlekiem, w tle cichutko radio, Program I PR.... Taki obrazek... bardzo sugestywny, bardzo namacalny, bardzo plastyczny, zapraszający: - wejdź! Świat, którego juz nie ma... Coś mi się majaczy, jakiś sentyment z dzieciństwa... Druga połowa lat 60. XX wieku, Ostróda, ówczesna ulica Duboisa (dziś Gizewiusza), jednoizbowe mieszkanie mojej śp. babci Katheriny Gerr... Świat podglądany przez niewielkie okno, zza zadrostek... Świat spod powiek... Świat opłakany...
report