Czy istnieje granica nienawiści do siebie? Gdzie ona jest? W dowalaniu sobie:
- Jesteś grubą świnią, a świniom podcina się gardła?
To tylko słowa i woda na młyn. Potrzeba jeszcze wiatru i mąki, żeby coś z tego było.
Wiatru zawsze dostatek, zwłaszcza na otwartych przestrzeniach. Przydrożni ludzie zawsze chuchną, oplują więc napęd jest. Co do mąki, z tym też nie problem, w każdej aptece są dostępne leki przeczyszczające. Co tam apteki, kto się będzie męczył? Najlepsze są sprzedaże wysyłkowe. Dostaniesz amfę, pod postacią nieszkodliwego spalacza tłuszczu.
Zastanawiałam się nad początkiem. W sumie znalezienie właściwego punktu pt. „ gówno”, nie było tak trudne jak myślałam. Czasem tracimy kontrolę nad swoim życiem. To, w co wierzyliśmy wyblakło na słońcu, po praniu wstąpiło się, a przy okazji prasowania zaczęło tylko pobłyskiwać, przy częstym stosowaniu wytarło się itd. Otóż to! Białe przestało być białe, zszarzało nagle i nie było warte tych konkretnych pieniędzy.
Wtedy szuka się usilnie sposobu, by jednak władać czymś. Swoją drogą ciekawe, skąd te królewskie zapędy, skoro wychowałam się na wsi. A może, to właśnie główny powód, bo przecież rolnicy posiedli na własność swoją ziemię. Komu chciałoby się na niej pracować?
No nieważne! W każdym razie po kolei odpadało wszystko to, na co miałam wpływ. Pozostałam ja sama. Sama ze sobą…
Na początku nie było leków, za bardzo się bałam. Było jednak niejedzenie i morderczy wysiłek fizyczny. Kanapki, które przygotowywała ciotka do szkoły wracały ze mną do domu. Po tygodniu, w piątek zabierałam całą reklamówkę spleśniałych kanapek i wyrzucałam po drodze do kosza. W szkole czasem zjadłam suchą bułkę, ale przeważnie piłam po prostu wodę.
Po powrocie byłam potwornie głodna, więc jadłam. Zjadłam talerz zupy i jakieś kanapki. Takie, dwa posiłki w jednym. O dziewiętnastej zaczynał się mój koszmar. Okropny głód, który przeszkadzał zasnąć, a później przerodził się w wariacje serca. Serce spieszyło, jakby chciało zabić. W końcu dostałam propranolol i mogłam dalej nie jeść.
Nie ma nic gorszego niż głód. W końcu ryczałam z byle powodu, a w szkole miałam przed oczyma czarno-białe smugi. Oczywiście nie skupiałam się nad niczym. Bałam się cokolwiek zjeść, bo co inni pomyślą?
- Gruba świnia nie powinna jeść?
Tak, tak to się zaczęło….
przecie nie łączyć bohaterki z autorką:), a zgadza się, to powinno znaleźć miejsce na kozetce...
report
szkoda że nie można zapunktować, brakuje mi komentarza...
report
bdb tekst tyle młodych dziewczyn mysli podobnie
report
nie będę komentowała, ale dziękuję, że do mnie zaglądacie!
report
dziwne rzeczy są w ludziach, pod spodem to kłębią się sprzeczne uczucia a one muszą trafiać w jakiś cel, prawdziwy czy urojony. Wychwycenie momentu kiedy się zaczęło jest ważne, zgadzam się z autorką. Ale jak pomóc, bo samo to nie wystarczy
report
Tylko jednego Nicki nie rozumię, jak można pisać dzienniki za kogoś innego, to najbardziej intymna forma pisania?
report
zajrzałam, przeczytałam
report
Belamonte, poniekąd masz rację, powinna to umieścić w dziale proza, ale skoro już tu jest, nie będę zmieniała.
report
Swego czasu, nieodżałowany Grzegorz Ciechowski napisał: "więc odmień mnie producencie/tak pragnę być jedną z twych gwiazd/i słyszeć ten szept wokół siebie:/tę twarz to ja chyba skądś znam/(...)/śpiesz się bo czas mój minie/tak wierzę że zdarzy się cud"...
report
i się poryczałam Wojtku..../śpiesz się bo czas mój minie/tak wierzę że zdarzy się cud/....tutaj nie trzeba komentować...
report