13 march 2011

poetry

dracena
dracena

cień

zapakowałam swój cień
odwijając celofan dobrze wyprostuj mi twarz
moja codzienność emanuje poziomą kreską na czole
skubię ją w ciemności czekając na cudowny krem

pamiętam twoje ręce
kaszpirowski mógłby się uczyć od ciebie
odginam wskazujący palec niepokój pod paznokciem
emocje pod dotykiem hipnotyzera stają się gładkie

rano kawa ma smak wyduszonej plotki
zastygłe przełykam bez uśmiechu mam wrzody
brzmienie ciszy w radio tęsknię za milczeniem
prostuję stołek poprawiam wydajność niewolnictwa

ostatni news zabierają składki z ofe
moja emerytura schodzi do podziemia nabrać dojrzałości

alt art
3 september 2013 at 17:31

ciągle aktualne; musi klasyka..

report

dracena
3 september 2013 at 17:40

no ponad dwa lata minęło a temat na czasie:)

report

alt art
3 september 2013 at 17:42

jak to jest: być żywym klasykiem..

report

mua
3 september 2013 at 17:59

heh ..no poważnie ...to " bez usmiechu " to może z piętro niżej, i jako przerzutnią bym zrobił ( ale to tylko subiektywna sugestia ) bo jak można " bez usmiechu mieć wrzody ", a tak mi sie to czyta hehhehhh , amiało byc powaznie :))) a przecie utwór nie wesoły i to sie czuje :)))

report

dracena
3 september 2013 at 18:08

ten uśmiech to do plotek,a i nie jest taki poważny, więcej ironii:))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register