Czujesz jej obecność.
Nie widzisz. Wiesz, że jest.
Chłodny powiew powietrza na karku.
To uczucie w środku.
Chwyta za serce.
Motyle w brzuchu.
Czy to miłość?
Ona niespodziewana,
ona zaskakująca,
jedynie ona pewna w całym życiu,
ona miłością.
Ona Ci zatańczy,
swój danse macabre.
Widzę to tak: Wpadłeś na pomysł - "miłość tańcząca danse macabre". Dobre! A potem tak spektakularnie go w wierszu spartoliłeś. Powiedziałbym, że tutaj trywialność z truizmem tańczą ten taniec.
report
Wyrzuciłem pierwsza część. Myślę, że teraz wygląda lepiej.
report