byłam gotowa, ale życia mi się pomyliły
byłam gotowa, ale życia mi się pomyliły.
zbieram się do wyjścia, tylko drogę zgubiłam.
więc zbieram myśli. spisuję w różnych częściach
dnia. do wieczora nawet nie dochodzę. zwijam się
zawijam. każde słowo. zostawiam, utykam, odkładam.
na później, na lepszy czas. lepszy dla kogo.
byłam gotowa, ale życia mi się pomyliły.
nie zapominam. zostawiam, utykam, odkładam
w różne szuflady wspomnień. te najpiękniej
spisane są przez ciebie. ja najpiękniej tworzę
przy tobie.
byłam gotowa, ale życia mi się pomyliły.
ubieram się w nowe. to zawsze daje poczucie
świeżości. moment łudząco podobny do szczęścia.
krótka, ulotna euforia. czujesz jak spływa po tobie
wiosenny deszcz. promienie przebijają się przez
skórę. płyną z krwią wprost do serca.
ubierasz się w nowe. jesteś gotowa. jednak
czujesz, że wchodzisz już w nie swoje życie.
podpisuje się pod barthkiem, jakby to ułatwiło życie gdyby można było ubrać się w nowe, ja też próbuję i nic:))
report
trzeba próbować może się uda ;)))
report
dobry wiersz a powtórzenia dodają uroku -całość wciąga czytelnika i stawia go w roli peela - bynajmniej mnie :))
report
cieszę się Darku :)
report
Tutaj odnajduję intymną relację podmiotu lirycznego i wciąga mnie świat tego wiersza jak wir (wirując w końcu też powtarza się te same ruchy). Usunąłbym "już" z przedostatniego, lub ostatniego wersu.
report
oj ja wiem Walduś, że wpadłbyś chętnie w taki wir i powtarzał te same ruchy...;)
report
jeśli chodzi o 'już', to faktycznie może to za dużo na dwa wersy jeden po drugim ;) w pierwszym nie jest konieczne, natomiast w drugim tak :) więc usuwam z pierwszego ;)
report