ALL WORKS Poetry (10)
About me Friends (3)

25 may 2010

poetry

Domi
Domi

***

Z gęstości słów wyławiam paranoje Pachnące
tępym mysim zaduchem Gasnące jak słońca
spalone od środka Wśród ludzi tak samo
Migracje żywej masy Akcje dożywiania Charytatywnie
kiszki marsza grają W bólu rodzę niesłoną łzę Jak dziecko
Jak dziecko Pod okiem noszona upada
a może zbyt długo to trwało Może to już koniec
głuchniemy jak fortepian Nie do taktu serca urywane
Z tamtego drzewa został tylko biały pień Pamiętasz
tylko raz jeden nadzieją obrosło
Pamiętasz
pytałam czy można tak żyć Po prostu Od minuty do minuty
jak nieplanowana ciąża

Wanda Szczypiorska
29 may 2010 at 10:39

Metafory sa tak bzdurne i od sasa do lasa, że nie mogą budzić żadnych asocjacji, najwyżej irytację

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register