Zmiana sposobu prezentacji
12.
-Hmmmm...
bardzo oryginalne zdjęcia, panno Anabelle! -podniósłszy rude gęste
brzwi z zimną ekscytacją powiedział Pan Fotograf. -Zapowiada się
Pani dobrze. Nawet bardzo dobrze.
-Dziękuję
bardzo. -promiennie uśmiechnięta pełna wiary i nadziei
odpowiedziała Rozmówczyni. -Chciałabym wiedzieć, czego Pan
oczekuje od młodych aktorek, modelek?
-Oczekuję
przede wszystkim otwartości.
-W
jakim sensie?
-W
każdym. Napisała Pani w profilu "Bądź wierna regułom gry".
-I
co Pan przez to zrozumiał?
-Proszę
się odprężyć. Ja rozumiem, że sytuacja w show-biznesie jest dla
Pani sprawą świeżą, dlatego wolałbym odrazu nie przechodzić do
sedna.
-O,
dziękuję :) jest Pan bardzo miły!
-To
chwilowe. No, więc, chciałbym, żeby Pani przede wszystkim poczuła
się sobą.
-Jestem
sobą :) Bardzo zależy mi na tym projekcie.
-No,
nie wątpię. Wkońcu, wszystko, co dzieje się wokół nas jest
takie, powiedzałbym, wielowątkowe.
-Ma
Pan poczucie humoru :)
-Jestem
Sergio!
-Anabelle
:)
-Wiem.
Przecież już się witaliśmy.
-Ach,
no tak :)
-Niech
mi Pani powie tylko jedną rzecz. Co Panią inspiruje?
-Mnie?
Życie mnie inspiruje! :) -Anabelle tryskała radością. (...)
--- full text ---
rozdział nr. 13 (moja pierwsza pisarska próba)
13.
Tej
nocy, kiedy Maggie wysiadła i paliła papierosa w swoim nowo
kradzionym Złotym Lambordzini, Kot, który rzucił się jej na szyję
wyglądał conajmniej dziwnie. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby
owo zwierzę było duże, a już bynajmniej nie małe. Natomiast
swoimi rozmiarami zwierzę tak nieprawdopodobnie zbliżone było do
langusty, że abstrakcyjność własnych rozmiarów przerosła jego
samego. Dlaczego rzucił się na szyję stojącej w ciemnej uliczce
młodej Lamie? I dlaczego akurat w momencie jej największego
triumfu? Studentka powiada, że na uczelni nazywają to u nich
syndromem Mrówczyńskiego. Jest to teoria jedynego, ostatecznego i
całkowitego udupienia. Nie wiadomo, czy można było nazwać tą
sytuację klasyczną, czy wręcz nietuzinkową. Kto jak kto, ale Kot
bardzo kogoś przypominał.
-Zastanawia
mnie tylko jedna rzecz, Wolandzie.. Dlaczego ta dziewczyna uważa, że
my istniejemy naprawdę? -mówił kot zwracając się do kobiety,
trzymającej grube cygaro w ręku, krótko strzyżonej naturalnej
Blondynki o szklanych oczach.
-Może
dlatego, że mam na sobie męski garnitur w czarno -białe kwadraty.
-I
krawat.
-I
krawat. -odpowiedziała znudzona Kobieta.
-Może
nie warto czytać (...)
--- full text ---
