do poezji współczesnej
mój stosunek normalny
biorę w każdej pozycji
na ogół bez orgazmu
zżera ją inflacja
choć w mc’donaldzie
dla dorosłych sto funtów
drewna dalej po sto za godzinę
poza tym przerabiam żywność
na marzenia wspominam babcię
zamiast bajek mi wiersze czytała
z zapartym tchem po ziemi i obłokach
jej lokomotywa ciszy kolana zginała
tej symfonii już nie mam mieszane uczucia
tresura w klatce głowy kiedy parnas ocieka
dwururką oczu skorupą światła
oddechem pająka popielniczką piersi
nietoperzem w łonie skamleniem boga
bełkotu łan użyźniany
frankensteinami metafor
głodnemu panierunek słów
przydaje smaku ukrywa
świeżość surowca
lubię myśl saute
z subtelnym garni
Miło Cię widzieć, Jerzy, w dobrej poetyckiej formie.
report
... :) tks Waldek :)...to raczej nie "dobra poetycka forma"...szczypta dziegciu na słowa ..."Pan Bóg (z dużych liter k...) niech sobie utnie ten drzemiący łeb" ... dość interesująco zaczął ...niezłe są tam "odnóża" ...ale z tym przegiął... k... (!)
report
Ja, Jurku, rzadko pałam świętym oburzeniem, ale szanuję odmienne światopoglądy, o ile są solidnie umotywowane a nie jedynie kołtuńskie, natomiast dyskusji w zastępstwie autora tamtych słów nie mam zamiaru prowadzić :)
report
... :) ja też Waldku nie noszę moherowych majtek...przez te "parę lat" tułaczki po zakamarkach tego globu także nauczylem się normalnego spojrzenia na odmienne światopoglądy...ten "zwrot" ruszył mnie...ale jak widzisz nie na tyle aby z peelem dyskutować..."odreagowałem" spojrzeniem jak wyżej
report