15 july 2011

poetry

RENATA
RENATA

w poszukiwaniu mojego Boga

Pan ..nic mi nie powiedział
ja siedziałem tu,On wysoko siedział
modliłem się na kolanach
w świątyniach do obrazów
Jego odpowiedzi żem nie słyszał ani razu
i datki na tacę według obliczeń
za grzechy ,za winy,za pyche ,za bycie
daję,od lat żyjąc na kłamstw pograniczu
 i każą Cię szukać w księgach wieczystych
i każą Cię szukać wsród piaskw pustynnych

podążam jak skała
i wiara za mała
zniecheca na zakrętach
ja Twoim dziełem
w porządku nieuporządkowanym
pozwól się odnależć
o Panie

Ty gdzieś siedzisz na nieboskłonie
ja u siebie w domowym salonie
usiądz za oknem na parapecie
jak ptak,jak skrzat ,jak płatek śniegu
na krześle za stołem lub taborecie
stań się na chwilę jak ja człowiekiem
wypij herbatę lub wódkę ze mną
niech wciąż nie wzywam Cię nadaremno

Wieśniak M
16 july 2011 at 10:55

Podobno tam siedzi na parapecie. Lecz kurzu nie zmiecie, okien nie przemyje, nie spyta jak żyjesz. Po prostu siedzi i patrzy. Przy skoku dziwacznie uśmiecha się na....na trzy...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register