Do ucha

Nie na te brzegi idzie wielka fala – w czasach, gdy małe
wody gonią się jak wściekłe. Wpuszczeni w kanał szukają
uskoku, a ja nie umiem pływać, więc spokojnie tonę.
Nasza droga planeta cierpi na depresję, dlatego szuka
wsparcia wśród najbliższych krewnych – jest tylko małe a l e:
nikt się nie chce przyznać, że coś go łączy z tą kupą
nieszczęścia. Mogłabym spróbować, ale właśnie tonę
– wyjścia nie widzę, bo jest z innej strony i nim utonę,
muszę dopłynąć i i podjąć decyzję – czy osiąść na dnie
czy dać się wypluć fali i coś uratować. I bądź tu mądra
i nie bądź frajerką, kobieto z dziurą w głowie i blizną na krzyżu.

Skończyłam, możecie odejść. Nie zostawiajcie klucza, bo jeszcze
coś otworzę i jeszcze gdzieś pójdę i komuś opowiem, o tym,
jak się tonie, a potem żyje w tych najgłębszych dziurach
i jak się traci oddech, choć oddychać trzeba. Idźcie. Ale wracajcie.

Aleksander Selkirk
10 june 2010 at 15:02

po prostu znakomity wiersz

report

Wanda Szczypiorska
10 june 2010 at 17:33

Bardzo pojemna taka wodna metafora. Można osiąść na dnie, albo dać się wypluć fali i coś uratować. Uratować smutek, a nawet tragizm ostatniej zwrotki.

report

Jarosław Trześniewski
12 june 2010 at 12:43

Idźcie. Ale wracajcie. Sedno. Clou. Nic dodać ,nic ując Mirko:):):)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register