Płochliwa, nieufna jak królik; takie
kobiety widzi się do pierwszego
rzędu – dalej już tylko domysły.
W kąty świat dociera pocięty na kawałki,
jest jak w małym sklepie kolonialnym
– mydło i powidło; w zasięgu wzroku
wszystko, czego potrzebujesz, na co cię stać.
Reszta okoliczości życiowych streści się
sama. Zostaniesz przy swoim, bez żalu,
że znowu gdzieś nie zdążysz uciec.
"Płochliwa, nieufna jak królik; takie kobiety widzi się do pierwszego rzędu" - całość jest świetna ale ta fraza od razu, na dzień dobry wbija się jak gwóźdź w świeżą sosnowa deskę a i nawet wyjęty zostawi ślad. - pozdrawiam :)
report
Jesli chodzi o mnie żaden wers nie da się wyodrębnić. Wszystko jest osadzone tam gdzie trzeba w sposób nienaruszalny i bez zbędnego poetyzowania. A przecież przekaz nie jest jednoznaczny. Nie wiemy kim jest peel i nie musimy wiedzieć
report
Droga Pani Szychowiak, prosze mi podpowiedziec gdzie ja moge napisac by zlozyc zazalenie, ze wykorzystala Pani limit dobrych wierszy na miesiac wrzesien? Gdy ostatni raz wrozylem sobie z gwiazd, powiedzialy, skwarki niedosmazone, ze to ja mam, jako osoba nastepna i pierwsza, uzyc 'sklepu kolonialnego' w wierszu. Podle blyskotki oklamaly mnie. A wiersz? Swietny
report
Drogi Panie Aleksandrze - "sklep kolonialny", to nie jest zwrot zastrzeżony, w zwiazku z tym nalegam, by Pan go użył w razie potrzeby:)
report
Sklep kolonialny chyba byl juz u Rózyckiego:):) A tu jest wszystko:):) Bene.
report