26 august 2010

poetry

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Prześwity (10)

Wielkie pęcherze aż pulsują na rękach.
Gustaw ogląda je z dumą, chociaż
trochę cierpi. Hej roboto, roboto,
wcale się ciebie boję! - pokrzykuje.

Nic się dzisiaj Gustaw nie oszczędzał,
pół dnia usuwał z leśnych duktów
zwalone drzewa, ponaprawiał gniazda,
na ostatek przyciął krzaki i odkrył
do siebie ścieżkę. Właśnie na nią patrzy.

Może ktoś tu w sam raz zabłądzi? - ta
myśl przypadła mu do gustu. Kładzie się
pod drzewem, chce sobie  powyobrażać
różne rzeczy. Na leżąco dobrze

mu się śni i myśli.

Wanda Szczypiorska
26 august 2010 at 15:02

Myślę, że w chęci do pracy czai się dla Gustawa pewne niebezpieczeństwo. Przez pracę wróci do cywilizacji. Zamiast nory wybuduje chatkę, a potem?

report

Elżbieta Trynkus
26 august 2010 at 15:42

Gustaw jest wspaniały. Chyba zakochałam się w Gustawie. Cudowny jest ten cykl wierszy.

report

stateless
26 august 2010 at 16:47

czekamy za ten na kolejny obrazek

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register