9 july 2011

poetry

agnieszka_n
agnieszka_n

dopiski w księdze rodzaju

zawsze kończy się coś, lecz  poznaję to miejsce.
za kominem czai się mrok,
jak detektyw w szeleszczącym prochowcu .

gołym okiem można zbadać
anatomię powszedniego dnia
rozmienioną na krew, strach
i próchniejące kości  pod krzyżem.

ten jak zwykle zabiera psa  na spacer
bielutkiego pudelka, idą po błękitnej trawie
i taki spokój, że  nawet wielkie mury pachną miętą

przeźroczyste worki w uniesieniu 
opadają podpisane imionami,
nikt już nie myśli o wygnaniu z raju. 

VI-VII`2011 

Withkacy
10 july 2011 at 22:10

przeźroczyste worki w uniesieniu opadają podpisane imionami, nikt już nie myśli o wygnaniu z raju. / zabieram ;)

report

agnieszka_n
11 july 2011 at 13:32

proszę bardzo ;)

report

oczy jak pustynia
12 july 2011 at 06:54

w uniesieniu dopiszę, że pominęłabym "czai się " w pierwszej,podobają się mury pachnące miętą.całość zatrzymuje.pozdrawiam serdecznie:-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register