|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (229) Prose (3) Diary (5) Photography (7) Books (1)
Postcards (4) About me Friends (50) | |
szarzyzna doprowadza do obłędu.
to miasto przypomina szkielet.
ulice drażnią skowytem,
drzewa straszą nagimi koronami
i zapach krwi miesięcznej
ma powietrze.
ramiona są
niczym kaftan bezpieczeństwa.
po szyi
wdrapujesz się
na szesnaste piętro.
adrenalina
jak przed skokiem.
już nie bronię się.
14.05.2011
mądre, fajne przesłanie. Podoba mi się stwierdzenie "po szyi wdrapujesz się na szesnaste piętro. " To mnie najbardziej uderzyło. Pozdrawiam :)
report
Duże miasta mają swoje uroki ale najczęściej odbieram je tak jak w tym wierszu. Nie uciekłem z Warszawy - po prostu tak się ułożyło, że wyjechałem ale to nadal wielkie miasto z "ulicami drażniącymi skowytem"... Mam tam swoje ukochane miejsca ale po kilku dniach z ulgą wyjeżdżam... Brawo Agnieszko - trafiłaś w wiele moich myśli...
report
alez mi sie podoba twoj wiersz Agnieszko:!!;)))"szesnaste piętro. szarzyzna doprowadza do obłędu. to miasto przypomina szkielet. " obłędna szarzyzna....moje miasto przypomina szkielet...taka skromna propozycja...zmiany na poczatek wiersza:))
report
Agnieszko, jesteś Aniołem w talkowej sukni ze skrzydłami w kolorze klinicznej bieli, i jako taka istota dysponujesz percepcją niezwykłą, odwagą niepospolita (krew miesięczna). Mam uczucie, że Twój serco - mózg jest unikalnym konstruktorem i budowniczym siatek po których chadzasz swobodnie w wielowymiarowych światach.
report
Aeracja zapachu krwi miesięcznej rzuca czytelnika na kolana.
report
bardzo dobry wiersz. pozdrawiam
report
super.
report
Dzięki Wam, Trumlowicze za wpisy pod tym tekstem. Pozdrawiam :)))
report
Dobry:)
report
Świetny:)
report