Pan na pogorzelisku

gęsto kwitnący bez ma słodko trupi zapach
tylko pijany mogę oddychać unikając torsji

zanim spalony dom zacznie odrastać

pozostawię ogród niech dziczeje wieczorami
nowymi sztachetami w płocie znaczę siebie

naprzemiennie zamknięty – otwarty

wywietrzeję jak głuchy duch ze starej studni
wody starczyło do gaszenia wiosennego kaca

gabrysia cabaj
23 may 2011 at 19:09

moje klimaty...

report

Withkacy
23 may 2011 at 19:11

swietnie..

report

agnieszka_n
23 may 2011 at 19:15

rewelacyjny wiersz, z wyobraźnią...gratuluję :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register