13 november 2010

poetry

Pi.
Pi.

wiem?

trudne odpowiedzi trzeba odgryzać ciasnymi zębami,
jak głupi język którym pocałowałem zmrożoną stal.
i wypluć. i wcale nie identyfikować truchła.

od niektórych pytań ciągnie po kręgosłupie.
nieuchronnie. zatrzaskiwanie siebie na wszystkie
rodzaje zabezpieczeń nie tłumi. niepewność już tupie,
zaciera ręce, pohukuje, straszy - podniecona węszy,
 
że gdzieś tam jesteś. cierpliwości jej nie zbywa,
więc mamrocze, gdy lepi starannie zbiorowe gniazdo,
ze światła którego nie wpuściłaś szczeliną na listy.

gdyby tak ktoś wysłał jej pocztówkę ze słoneczną
stroną listopada? mogłaby odwołać cerbery na bok,
skołować je, że masz za swoje, a nie za złowrogie.
od introwersji nikt się jeszcze nie udławił. za mało boli.

Wojciech A. Maślarz
13 november 2010 at 17:49

Mocny wierszyk i ciągnie praktyczną filozofią:) Ale pewnie to mniej boli:)

report

fortel
16 november 2010 at 12:04

No dla mnie jest wszystko na swoim miejscu. Bardzo:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register