poeta zrobi wszystko by pozostać
samotnym. przeczyta wiersze w dysonansie z wyświetlonym
bezpośrednio na pobieloną ścianę. pomyli frazy,
da się pochłonąć nadpobudliwym ilustracjom, doda, odejmie,
wyimprowizuje się do cna, wychichocze w rękaw, udając że to
kwestia tremy, a nie sprawdzian dystansu do samego siebie.
jakby tu i teraz, należało ostatecznie zerwać naciąganą
na maksa pępowinę, jaka łączy z wyciszoną widownią.
pełna jest potrzebujących poezji pierwszego kontaktu
zamiast pozy.
poeta lojalnie uprzedza, że ni huhu.
nie zamierza się tłumaczyć z wierszy. (tu obowiązkowo
asertywny odruch dłońmi na zewnątrz), że owszem,
niektóre kocha nade wszystko inne, niektórych
się gorąco wstydzi a ze wszystkimi jednak spał.
wierzę mu w te najlepsze.
ostatnio często śnią mi się wiersze z bardzo rozbudowanymi frazami; są na prawdę piękne i w najdrobniejszych szczegółach dopracowane. później się budzę i nie pamiętam żadnego słowa z nich, niczego, o co można by się oprzeć- o co można zahaczyć, żeby powtórzyć ten sukces:(
report
Przeczucie majacych nastapić wieczorów autorskich? EEE tam. Taki stary wyga da sobie radę.
report
o ,nie mam obaw o kondycję peela:):) wszak widownia(...)"pełna jest potrzebujących poezji pierwszego kontaktu" Piotrze najważniejszy dystans i autoironia. :):) Serdecznie:):)
report