opowieść z tysiąca i jednej kłótni
jak zwykle nie zapytam cię o zdanie. ty nie odezwiesz się
do mnie przez całą obiecaną wieczność aż do czwartku,
a potem i tak będziesz mnie ułaskawiać. nasz gniew
schowamy do tych samych zakurzonych walizek, w których
śniedzią porastają ślubne prezenty. te z pierwotnego zaskoczenia.
rano przystrzygę żywopłot według jednej z twoich zachcianek
i będzie jak w angielskim programie prosto z satelity.
ty spędzisz trzy minuty dłużej przy cząstkowaniu brokuł
do migdałowej sałatki. będę pochłaniał je palcami patrząc ci
w nieobecne oczy i modlił się byś nie krzyknęła "eureka",
bo według recepty skracają mi doczesność. jak Szecherezada
zamknę opowieść pocałunkiem, wcale nie pytając cię o zdanie.
tak zamknąć usta kobiecie, to tylko facet... a tuś mi, Pi :P
report
Witaj Pi. "ty nie odezwiesz się do mnie przez całą obiecaną wieczność aż do czwartku..." :) Fajnie się czyta. Pozdrawiam :)
report
Po raz kolejny chyba, powieść nie tyle w skrócie, co w zagęszczeniu
report
pani Wando, no co ja poradzę - taki już jestem gęsty i treściwy :)
report
I całe szczęście, że nic Pan na to nie może poradzić. Była by duża dla nas strata.
report
no ba ..caluj Pi na ciche dni tez dobrze robi meska swietna puenta :)
report
Bardzo dobry . A że gestwo i treściwie -tym lepiej dla nas czytelnikow:):)
report