21 may 2010

poetry

Joanna Lech
Joanna Lech

Znaki

Upał tli się rękach i zaraza trawy. Dławi ziemię,
kiedy biegniemy przez pola; zbieramy małże, żujemy
liście jak cukier. Wiatr nawiewa iskry i dym gryzie w oczy.
Nad lasem niebo, w nim: ogień, ten obraz- rzeka nabiera wody
i połyka słońce. Dzieci lepią gniazda i zasypiają ssąc palce.
Sierpień sypie im popiół we włosy, kreśli znaki na niebie.
Skacze do wody z kamieniem w gardle.

Ten obraz, Anno nie daje się przełknąć. Jakby to rosło we mnie;
strup w zgięciu ramienia. Zadrapanie na oku. Sen, który rozcina skórę
głębiej niż ostrze i wciska mech do tętnic, pióra wpycha do ust.

miron tee
23 may 2010 at 21:08

.....w cyfrówce jest taki przycisk -erase..... na biologiczny krzyk pragnienia jest czysta wyborowa.......

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register