Butelka pełna czerwonej cieczy
Ciepłem przepełnia ciało
Z figurą smukłą pociągłą
Korek jak czkawka wyskoczył
Woni rozlała się wokół
Łechtając me zmysły smaku
Poziom opada powoli , choć kropli zostało niewiele
Wzrokiem przeszywam ją na oścież
Nalepkę czytam z drugiej strony
Taka zwykła butelka i wina po kołnierzyk
A świat mi bardziej radosny
I skory jestem do zwierzeń
Wnet ciało me sen upoi
Butelkę powędruje do zsypu
Wiersz popełniony podczas spotkania z grupką kolegów porażonych tą samą przypadłością poetycką. Było to tak zwane pisanie na czas w dowolnym temacie, a że najbliżej mego wzroku była już mocno opróżniona butelka .Czas rodzenia cztery minuty rozcieńczone w winie półsłodkim !!!
report
Wielu przy winie rozmyślało o marnościach tego świata i różne wyciagali wnioski lub wpadali w nastrój optymistyczny a byli i tacy ,których ogarniał pesymizm.Dobrze ,że skończyło się na jednej butelce bo nie wiadomo czym by sie to skończyło a tak Morfeusz wziął Was w opieke. Przyjemnie się czyta ,żałując ,że mnie tam nie było
report
Ale pić ciecz? Fu!
report
A więc Bachus między poetami... wpraszam się na następny raz:)
report
Propozycja przyjęta cała przyjemność po mojej stronie !
report
Ta butelka ma swoją zawartość. Wiersz ciekawy !
report