pod ciężarem powiek się rodzi
dojrzewa w czarnej esencji nocy
swój długi welon rozkłada
czasem chwilom podniet uroczych
to znów smutnym odczuciem ugodzi
przeszywając świt niepewności obawą
lecz kiedy poranek wstaje
zmywa senne omamy
znów czekam wieczora spragniony
abyś mnie znowu nawiedził
pieprzoty i banały! to obraża poezję!
report
senne mamony? czy to jakas twarda waluta? czy moze tak misternie ukryta przenosnia metafor?
report
podoba się ;)
report
Często pytamy sen to czy jawa szczypiąc się w policzek.
report
udany wiersz Edziu,pozdroweczka
report