jestem zawsze sam ze swoim cieniem
opasuje mnie wstęgą milczenia
czasem nasączam myśli marzeniem
chwile okaleczone słowem
wywracają obrany kierunek
niebo pluje deszczem
klucz ptaków ponad głowami frunie
zanurzony w rodzinnym zgiełku
wyalienowany z całości
obrazy mych pragnień wirują
kiedy znów spokój
złamie szyfr mej samotności
Naprawdę dobry wiersz. Płynny w czytaniu. Trafne i niebanalne metafory. Z ostatnich dwóch wersów wyrzuciłabym tylko słowo "mej"- to taka drobna sugestia. Szczerze gratuluję udanego utworu. Pozdrawiam serdecznie:).
report
Dawno do Pana nie zaglądałem, wiersz jest świetny. Naprawdę podoba mi się, to co Pan napisał. Pozdrawiam, P.
report
kupuję całe wiersz
report
Smutne.
report
mam takie odczucia jak Marcin, smutne i piękne.
report