Kiedy za oknem
śnieżyca szaleje
mrozem skrzętnie napełniają
się knieje,
biorę cię miła delikatnie
w swe dłonie
smukła pociągła o
cudnej woni, pani
jak z tobą bywam
życie nie jest do bani.
Po kilku kieliszka
darzę cię uśmiechem
świat dookoła wydaję
się w dechę,
lecz gdy twej
przejrzystej cieczy sukienka
już całkiem opadnie, zasłoni
spojrzenia.
Ja nie odporny na
twoje wdzięki
w mroczny sen wnet popadnę
razem z tobą pozostanę
na dnie.
nieodporny* rozbawila mnie butelkowa Pani Edmundzie:)rozbierz ja jeszcze za za mnie:)
report
Któżby sie oparł w tak piękny sposób opisanej uczcie w perspektywie ciemnego szkła butelki z boskim płynem.Zawsze z umiarem !!
report