Święty w grzechu obłudy poczęty

Zbieramy dobre uczynki
złe myśli w uśmiechach skrywamy
kupujemy drogie prezenty,
czasem koniczynkę na szczęście komuś dodamy.
Czyjeś spojrzenia ocalamy od zapomnienia
wygrabiamy wszystkie stare ścieżki,
kamienie cierniste z drogi przyjaciół usuwamy.
 
Potem oczy ku niebu wznosimy,
o darmowy karnet za swe uczynki prosząc.
A gdy już jesteśmy u góry
wysyłamy tylko bilecik
przepraszam to była tylko poza
chodziło oto, aby do bram nieba się przebić.
   

Józef Załuski
15 november 2010 at 15:10

Dobrze przedstawiłeś zabiegi aby dostać sie do przysłowiowego raju.Jasna i aktualna aluzja do obecnej politycznej chwili , gdzie karneciki - obiecanki przepełnione są miodem i mlekiem, a po przekroczeniu bram pokazują Ci kciuka wetkniętego między dwa palce.Obłudników i faryzeuszy jest niestety coraz więcej !

report

Saranova
16 november 2010 at 03:11

Sprawnie przedstawiony problem wszechobecnego cwaniactwa. Tyle, że puenta zawiera pobożne życzenie. Niestety, nikt nikogo nie przeprasza. ;)

report

Withkacy
16 november 2010 at 09:25

odbieram go kierując się tytułem

report

Nina Malina
16 november 2010 at 10:23

tak to wlasnie w życiu bywa,obiecanki cacanki a...bardzo mi sie podoba

report

Szel
16 november 2010 at 17:16

az wrocilam do tego wiersza Edmundzie:) pozwolisz ze go sobie wkleje jako komentarz pod moj wiersz:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register