Przesiąkanie beznadziei

Zamazane kontury jutra uwierają najbardziej,
przygnieciony lawiną szarości dnia
błąkam się pomiędzy dwoma światami.
Złote skrawki jesieni gniją w przydrożnych kałużach,
rozrzucone chwile zapisuje na twardym dysku wspomnień
świat, jaki mnie otacza obumiera,
długie milczenie zwiastuje kolejną burze
po której słońce nie będzie już miało koloru radości.
Ze wzrokiem zawieszonym na przydrożnym krzyżu
oczekuje spełnienia dziś. 
 
                                                       

Edmund Muscar Czynszak
13 november 2010 at 21:21

Kochani i znowu na tym portali pojawił się śmieć i to nie dlatego że to, co ja pisze nazywa wypocinami i żałosną marną poezją bo może ma racje. Ale że obraża wszystkich wokoło ale niestety jest to postawa typowa dla ludzi prymitywnych jakich niestety wiele korzystając z anonimowości jaką daje internet wyrzucają na portal swoje najgorsze zwierzęce instynkty !!!!!!!

report

Nina Malina
14 november 2010 at 12:03

edmundzie wiersz dobry

report

Józef Załuski
15 november 2010 at 15:26

Nadrabiam 5 dniową nieobecność na portalu !Czas beznadziei wszystkich nas dotyka - jednego słabiej innych mocniej.Zadaniem poetów jest umilić nam ten czas aby zapomnieć o smutkach i troskach. Jak widzisz Edmundzie udaje Ci się to znakomicie a ja czytając wersy widzę tylko pozytywne strony życia ( śmierci też ).

report

Saranova
16 november 2010 at 03:21

Wiersz bardzo dobry i co istotne prawdziwy. Każdy z nas czuje własne przemijanie i zaczyna się niecierpliwić. Pozostaje nam jednak tylko nadzieja na sprawiedliwość.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register