Na krawędzi dnia

kiedy dzień się rozpoczyna i sny odfruwają do nieba
twarz na twej fotografii posępna milcząca
jak zapisane na kartkach wyblakłe wspomnienia
słońce przykucnęło za starym parkiem
nieśmiało w mglistą dal na przestrzał spogląda
nagie ramiona drzew gałązkami ozięble pozdrawiają
swym chłodem do spacerów nie zachęcają
przemarznięte chryzantemy dawno straciły urodę
martwe pejzaże naciągnęły chłodem
bure koty po opłotkach plądrują
po kościach coraz bardziej reumatyzm jesienny się snuje
w szklance chłodnej kawy grzęzną moje spojrzenia
tak wiele jeszcze miałbym ci do powiedzenia
 
 

Marcin Małolepszy
13 november 2010 at 13:44

O ten ton mnie niepokoi ?

report

Józef Załuski
15 november 2010 at 15:42

Co spowodowało tak przygnębiający ton , że robi się tak smutno na duszy ,że aż strach wyjrzeć przez okno a reumatyzm sam puka do stawów (kolan i barków). Brbr już się otrząsnąłem .

report

Saranova
16 november 2010 at 03:35

Panie Edmundzie, zawsze pozostaje jakieś niedopowiedzenie, tak jak niedokończona praca. Na szczęście ci, którzy zostają dokończą to za nas, więc zamiast smutku i reumatyzmu niech Pan nas poczęstuje ciepłym uśmiechem.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register