Zagubiony w wieczornej ciszy płomień
znicza, otulona żółtym dywanem liści nagrobna
płyta,z imieniem, o które nikt już nie zapyta,
wiatr konarami nagich drzew szeleści.
Grubą kreską zapomnienia rozdzielona kolejna chwila,
gdzie odeszli ci, co nazwisk już nie odczytam
wie tylko stary dąb, co zawsze tu tkwił
i wspomnienia, co już nie krzyczą.
Ból, co wymieszał się z martwą ciszą
pokrywa czyjąś modlitwa.
Kolejna gwiazdka w dół umyka,
ziemi przybędzie kolejna mogiła.
Czytam i myślę ,że już panu udzielił się nastrój listopadowego Święta spotęgowny- przypuszczam- odwiedzinami miejsc wiecznego spoczynku .Na szukanie miejsca dla siebie mam nadzieję jest jeszcze czas,chociaż wielu z nas ma już swoje miejsce i w historii i w rzędzie mogił !
report
tak Edziu,nastroj listopadowego święta już nam się udziela.Wiersz piekny.Pozdrawiam
report
Jest to jeden dni w roku kiedy przechodzimy wraz z naszymi bliskimi na drugą stronę przynajmniej w myślach.
report