W niedopitej
lampce wina motają się moje słabości,
w czterech
ścianach ciszy Energo oszczędna żarówka,
uwodzi
swoim powabnym, lecz bladym spojrzeniem.
Naderwane
skrzydło pegaza opada bezszelestnie
poza
widnokrąg mego dziś, gubiąc resztki oddechu.
Ponad dachami
błądzą stada czarnych chmur,
w lustrze
mego okna widzę puste spojrzenie
które
zniewala moje porażone zwoje umysłu.
I tylko
twoja wiara jest pomostem
między
początkiem i końcem drogi,
gdzie
wszystko się zaczęło.
Jesienna depresja, czy niemożność pogodzenia się z rzeczywistością, posolona samotnością?
report
Pomyślałem wpadnę i ja na jednego, zrobi się raźniej. Jestem
report
Edmundzie ja wierze i pozdrawiam
report
Bardzo klimatycznie...dobra puenta. Pozdrawiam.
report
Niestety są tacy , którzy chętnie nie tylko naderwaliby Pegazowi skrzydło ale całkowicie je obcięli gdyż ten symbol ich denerwuje i jego impulsy skłaniające licznych do sięgania po "pióro".Trochę pesymizmu kończy się w ostatnich wersach i to mnie cieszy !
report