Zawieszony w alternatywie dwóch światów
Po omacku błąkam się po niebie pełnym ludzkiej niedoskonałości
Łza goryczy przelewa się przez nie
Stoję samotnie wśród tłumów pseudo
Brodząc w fetorze rodzinnej atmosfery
Gdzie człowiek człowiekowi
Walczę o skrawek własnej intymności
A dzień z pióropuszem dobrych i złych chwil
Zmierza powoli w stronę zachodu słońca
Moja gwiazda wytrąca mnie z odrętwienia
Przesiąknietego beznadzieją
I tylko dzień jak co dzień realizuje scenariusz mojego Boga
A ja uparcie podążam w stronę pragnień
Niczym ćma zanurzam się w światło współrzędnej lepszego jutra
Stoję samotnie wśród tłumów pseudo - nie pojmuję czemu służyć ma ta inwersja Gdzie człowiek człowiekowi - za duże niedopowiedzenie Jestem skonsternowany bo z jednej strony przegadany a z drugiej niedopowiedziany...
report
Rozumiem. Pozdrawiam swojsko :)
report