Przystanek Październikowy



 
W dywanie zwiędłych
liści letnie marzenia się walają,
może jeszcze jaskółce
wiosna się przyśni.
Po duszy mroczne
wiersze stadami znów błądzą,
porzucone w nieładzie
zbieram owoce kasztana,
stara wierzba w sinej
mgle skąpana.
Szyby w naszych oknach
ciągle zapłakane,
chłodna herbata
smutkiem już naciąga,
czarna chusta nocy
łzą jesieni nasiąka.
 
Już kolejną stacje
życia naszego mijamy
gałąź, co wczoraj
pękła
już nam nie pokiwa.

An - Anna Awsiukiewicz
16 october 2010 at 18:44

gałąź, co wczoraj pękła już nam nie pokiwa. Fajniutkie:))

report

Nina Malina
16 october 2010 at 20:51

edmundzie czy jesien tez tak na Ciebie dziala jak na mnie?

report

Withkacy
16 october 2010 at 21:45

gałąź, co wczoraj pękła już nam nie pokiwa./ w innych wierszach twoja tęsknota przejawia wiarę, więc wierz Edmundzie, kochaj

report

Paganini
16 october 2010 at 22:12

Wiersz świetny, zamyka się Pan w wąskich klimatach, które niesamowicie przedstawia z wielu stron, za każdym razem zaskakując. Ogromnie mi się to podoba. Pozdrawiam.

report

Edmund Muscar Czynszak
3 november 2010 at 21:24

Dziękuje za wszystkie komentarze a pora jaka nam w tej chwili miłościwie panuje niesie nam wiele melancholijnych chwil i doznań.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register