W dywanie zwiędłych
liści letnie marzenia się walają,
może jeszcze jaskółce
wiosna się przyśni.
Po duszy mroczne
wiersze stadami znów błądzą,
porzucone w nieładzie
zbieram owoce kasztana,
stara wierzba w sinej
mgle skąpana.
Szyby w naszych oknach
ciągle zapłakane,
chłodna herbata
smutkiem już naciąga,
czarna chusta nocy
łzą jesieni nasiąka.
Już kolejną stacje
życia naszego mijamy
gałąź, co wczoraj
pękła
już nam nie pokiwa.
gałąź, co wczoraj pękła już nam nie pokiwa. Fajniutkie:))
report
edmundzie czy jesien tez tak na Ciebie dziala jak na mnie?
report
gałąź, co wczoraj pękła już nam nie pokiwa./ w innych wierszach twoja tęsknota przejawia wiarę, więc wierz Edmundzie, kochaj
report
Wiersz świetny, zamyka się Pan w wąskich klimatach, które niesamowicie przedstawia z wielu stron, za każdym razem zaskakując. Ogromnie mi się to podoba. Pozdrawiam.
report
Dziękuje za wszystkie komentarze a pora jaka nam w tej chwili miłościwie panuje niesie nam wiele melancholijnych chwil i doznań.
report