Dzień jak co dzień

  
 
Przez niedomknięte
okna
dobiegają spokojne
pomruki dnia,
stary drewniany
wiatrak
z obrazu na ścianie
milczy.
Odgłosy ujadającego
psa sąsiada,
przebijają się do
wnętrza mego mieszkania.
 
Usiłuje poskromić
twoje słowa,
pokreślone myśli
wypycham
na przedsionek
obojętności.
Ty oplatasz mnie
szczelnie
swym pogardliwym
spojrzeniem.
 
Pospiesznie wymykam
się
do swojej samotni.
Stary zegar
skrupulatnie
wylicza nam kolejne
minuty.

An - Anna Awsiukiewicz
13 october 2010 at 17:03

Biedny ten peel:)piękny wiersz:)

report

Szel
13 october 2010 at 20:36

piekny wiersz:)

report

Józef Załuski
13 october 2010 at 20:49

Doskonale ująłeś tempo uciekającego czasu , który niestety nie liczy się z naszymi odczuciami i jest beswzględny w stosunku do nas.Nie uciekniesz przed skutkami upływającego czasu chociaż wielu już nadaremno próbowało. Natomiast psy w bloku to zmora naszych CZASÓW !!!

report

Withkacy
13 october 2010 at 22:00

bardzo mi się podoba, pozdarwiam Edmundzie ciepło

report

Józef Załuski
13 october 2010 at 22:19

BEZWZGLĘdny !!!!Przepraszam za przeoczenie.

report

Edmund Muscar Czynszak
13 october 2010 at 23:27

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuje, a wracając do psów to choć mam ciągle ujadają to nasza karawana życia wlecze się wciąż dalej i dalej. Pozdrawiam !

report

Paganini
14 october 2010 at 20:41

Moim skromnym i nie znaczącym zdaniem jeden z najlepszych Pana wierszy jeśli nie najlepszy. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Pozdrawiam.

report

Nina Malina
14 october 2010 at 22:35

Piekny wiersz .Pozdrawiam

report

Marcin Małolepszy
15 october 2010 at 11:55

Znam te klimaty tylko zamiast psa mam dziecko sąsiadki, wiersz ciekawy.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register