Z napotkanych skrawków szarych dni
los swój nie zgrabnie składam,
tu udany wieczornej chwili zmierzch,
tam smutek pogodnego lata.
Rozpierzchłe kartki kalendarza
zszywam w długi warkocz wspomnień,
tu napotkany dziś nieznany jeszcze
ktoś,
jutro w złych wspomnień stosie
spłonie.
Czy jutro ty, to będziesz dalej ty?
Czy ja tym samym nadal pozostanę?
Gdy zakończy się nasz taniec.
Tego nikt nie wie...Ciekawy wiersz:)
report
Intrygujący, dobrze napisany, dobry. Pozdrawiam .
report
Sabą należy zawsze być .Ciekawie napisałeś o swym ego a taniec życia czasem płata figle i krok się myli .
report
Oczywiście SOBĄ !
report
Dobry wiersz Edziu.Pozdrawiam
report
ładny wiersz, odwieczne pytanie ponownie zadane, pozdrawiam
report
Każdy tanie ma swój koniec bez względu na partnerkę.
report
Za wszystkie komentarze dziękuje i oby nasz trwał wiecznie !
report