TRYPTYK SZPITALNY

 

Prosty zabieg
 
Ostry skalpel kaleczy moje ciało,
każdy dotyk znaczony krwawą plamą
ból wyjałowiony, znieczuleniem
miejscowym.

Sterylny spokój sali operacyjnej
przygniata moje powieki,
tylko uśmiech pielęgniarki
łagodzi moje oczekiwanie,
chwili bez bólu.
 
Dalszy ciąg
 
Ból opasuje moje ciało,
w spieczonych ustach ginie słowo.
W szpitalny nastrój spokój niesie,
myśli zawisły w mroku nocy,
znieczulenie wolno mija,
czuje, nadal wciąż żyje.
 
 
Zmiana kursu
 
W pokoju obok śmierć przysiadła,
smutkiem porasta każda chwila.
Wraz ze zmianą opatrunku
pragnę dotychczasowe życie zmienić.
 

Edmund Muscar Czynszak
12 september 2010 at 07:46

Witam ponownie wszystkich mych przyjaciół i tych którzy łaskawie mnie tolerują i zapraszam do przeczytania mych kilku nowych wierszy które są wynikiem mego kilku dniowego pobytu tan gdzie zmienia się nasza optyka spojrzenia na świat.

report

Józef Załuski
12 september 2010 at 11:51

Te trzy krótkie wiersze to zapewne efekt osobistych przeżyć z pobytu na szpitalnych salonach.Treściwe w temacie dokładnie przekazują klimat miejsc ,w których każdy z własnej woli nie przebywa.Niestety niedoskanołość naszych ciał a szczególnie w średnim wieku powoduje ,że ciało nosi później ślady ingerencji potomków Hipokratesa.I tu tkwi przyczyna powstania tego ciekawego "tryptyku".

report

Nina Malina
12 september 2010 at 12:10

pozdrawiam serdecznie i zycze szybkiego powrotu do zdrowia

report

Edmund Muscar Czynszak
12 september 2010 at 12:46

Dziękuje.

report

Szel
12 september 2010 at 22:02

ehhh same klopoty cie dopadaja Edmundzie ostatnio no ale moze ta operacja przywroci ci radosc zycia? bo wiadomo w zdrowym ciele zdrowy duch... i unikaj w wierszach slowa "moje" ja bym niemal wszedzie tu wyrzucila...wiersz by tylko wypieknial:)

report

Edmund Muscar Czynszak
14 september 2010 at 20:11

Ale to moje odczucia, ale może masz racje ?,

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register