Wizyta w barze

W oparach dymu postrzępione rozmowy
Za oknem dogasa słaby słońca promień
Przy barze harmider miesza się
Z odgłosem wody podczas mycia pokali
Siedzę samotnie ze wzrokiem zanurzonym w piwie
Klątwę przerywa histeryczny chichot
Barmanka brudną szmatą zmywa
Z posadzki resztki pospiesznie zwróconej zakąski

A w domach matki żony kochanki
Daremnie czekają cudu ocalenia
Za drzwi dobiega ostry dźwięk rozbitego szkła
I tylko dzieci nie świadome niczego
Cieszą się spokojem jaki im pozostał

Z przekrzywionej fotografii wiszącej na ścianie
Spogląda pół naga piękność wyzuta ze wstydu
W akompaniamencie bełkotliwie szemranej pieśni
Opuszczam lokal znudzony spektaklem barowej ballady
Pozostawiając wspaniały nastrój alkoholowego zapomnienia

Wracam do mego świata

Barbara Weise
15 june 2010 at 22:10

I słusznie, z takiego świata trzeba jak najprędzej wyjść. Podoba mi się Twój zmysł obserwacyjny. Pozdrawiam Swojaku!!!

report

Marcin Małolepszy
25 june 2010 at 15:43

Bar jakich wiele skąd ja to znam ?

report

Nina Malina
14 november 2010 at 12:18

Edziu masz racje ,wyjdz z tego lokalu,wiersz dobry.Pozdrawiam

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register