Czas - Halgafell

Lawa czarnego dymu, niczym złowieszczy smok niebo przemierza.
Z wyspy lodu i ognia groźny pomruk się niesie.
Na walizkach koczuje zagubiony wędrowiec.
Słońce za horyzont mroku się chowa.

Rodzinny pejzaż, niczym czarno biały negatywy stają się milczący.
Usiłuje nazwać to, co nienazwane!
Wraz z płynącymi wiadomościami, spływają znaki zapytania.

W szczelinach Islandzkiej ziemi, nie przerwanie, parska lawą ognia i popiołu.
Gaz oddechy zniewala, niepokój miesza się z żałobną zadumą.
Żelazne ptaki ze skulonymi skrzydłami, czekają pory swoich wylotów.

Czerń rozlana na naszych ulicach - emanuje pytaniami.
Dokąd wiodą nasze drogi – zagubione pośród naszej teraźniejszości.
Czy to tylko igraszka natury - czy znak dawany ludzkości?

Edmund Muscar Czynszak
18 may 2010 at 07:42

Jest to wiersz który zdarzyło mi się popełnić w okresie pierwszej erupcji islandzkiego wulkany.

report

Edmund Muscar Czynszak
18 may 2010 at 09:18

A czy życie to nie banał , powtarzających się uparcie pewnych schematów ? Dziękuje za komentarz i pozdrawiam !

report

Edmund Muscar Czynszak
18 may 2010 at 10:50

Całkowicie się z panem zgadzam pozdrawiam !

report

Nina Malina
14 november 2010 at 12:16

wiersz super,jestem na tak

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register