8 april 2013

dwa plus dwa wersja pierwotna

 
Dwa plus dwa
(czyli każdy plecie co się da)
 
 
Razu pewnego w pewnej niewielkiej mieścinie,
Debatowała Rada Miejska o ostrej zimie.
Bo śniegu latoś,  za dużo nawiało,
I całą gminę wraz z miastem zasypało.
A śniegu napadało, nie wiem czy to wiecie,
Piętnaście centymetrów, w calutkim powiecie.
Śnieg się nie stopił i tydzień już leżał,
I powstał problem, bo nikt ulic nie odśnieżał.
Tylko dzieciakom sprawił on dużą radochę,
Bo w końcu na śniegu pobawiły się trochę.
Już trzecią godzinę debata o tym trwała,
I większość Radnych dobrze już drzemała.
Ze snu zimowego raptem ich obudził,
Głos Burmistrza, co na mównicy się trudził:
- Szanowna Rado i Szanowni zebrani,
Pogodynka w telewizji od dawna nas mami.
Że wiosna już tuż, tuż i śniegi stopnieją,
A ciepłe wiatry, front zimna wywieją.
Teraz już dobrze wiemy, telewizja kłamie,
Zima w naszej gminie do wiosny zostanie.
I to jest pewne, powiem bez kozery, jak to,
Że dwa plus dwa, zawsze równa się cztery.
Nie przebrzmiały w głośniku jeszcze jego słowa,
Gdy do mównicy dorwała się, opozycji ozdoba.
Stary to przyjaciel Burmistrza, teraz tylko były,
Bo kiedyś jakieś konflikty im się przydarzyły
- Ja, mam w tej sprawie całkiem inne zdanie,
Pan Burmistrz, nam tu w żywe oczy kłamie.
Prezes mojej partii, człowiek prawy i szczery,
Udowodnił już dawno, że dwa razy dwa to cztery.
Ocknął się z letargu Przewodniczący wysokiej Rady,
Mężczyzna słusznego wzrostu, i wielkiej ogłady.
To on, wszelkie spory radnych szybko łagodził,
Kiedy było trzeba krzyknął, kiedy trzeba słodził.
- Będę dzisiaj z wami wyjątkowo bardzo szczery,
To osiem dzielone przez dwa, daje wynik cztery.
Na to Lider chłopskiej partii, co skończył parę klas,
Zerwał się z fotela i przemówił do zebranych mas:
- Szanowni zebrani nie są z matemy zbyt bystrzy,
Ja wiem na pewno, że dwa razy dwa równa się trzy.
Nauczycielka w naszej szkole tak nam mówiła,
I pamiętam jeszcze, że ta pani była bardzo miła.
Radni wybuchli zgodnie gromkim śmiechem,
Zawstydzony sołtys, schował się z pośpiechem.
Spośród publiczności, co debatę obserwowała,
Podniosła się pewna kobieta i głos też zabrała.
I wykrzyczała ta baba w puszystym berecie:
- Pan Burmistrz i cała Rada dyrdymały plecie!
Ja dziś usłyszałam w moim radiu ukochanym,
Że dzięki zdrowaśkom z anteny klepanym.
Nastąpi Cud rozmnożenia i jak niesie wieść,
Dwa plus dwa to będzie pięć, a może i sześć.
Rada zapewne jeszcze długo by obradowała,
Gdyby lina z prądem gdzieś się nie urwała.
Ogarnęły całą salę egipskie ciemności,
Więc radni do domu wszyscy sobie poszli.
Ale chyba dobrze, że tak się w końcu stało,
Bo Radni zapomnieli, o czym się dyskutowało.
I jak dowodzi ten zapis zimowej debaty,
Bardzo łatwo jest zmienić dyskusji tematy.
Gdy polityka nad rozsądkiem górę bierze,
W skuteczność tej Rady ja jakoś nie wierzę.
Zostawcie w domu swe partyjne legitymacje,
A w dyskusji rzeczowe przedstawiajcie racje.
To może wtedy jakąś szansę miastu dacie,
Złapiecie razem za łopaty i ten śnieg posprzątacie.
 




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1