Zmiana sposobu prezentacji
Zagraj na strunach mego ciała
Wpraw w drżenie zmysły
Wydobądź magię dźwięków
nieśmiertelnej pieśni miłości
Nić Ariadny
przez meandry życia
cię przeprowadzę
gwiezdnym pyłem
ciemności rozproszę
głazy na twej drodze
w proch obrócę
uprzędę nić jedwabną
abyś do mnie trafił
skrzydłami miłości
do piersi przytulę
ty, tylko mnie kochaj
Usiadłem by wypełnić mego PIT-a,
Patrzę, a tam rubrykę goni rubryka.
Z obłędem w oczach wpisałem cyferki,
Żona spojrzała i rzekła: - Jesteś wielki.
Po miesiącu z urzędu przyszła kontrola,
Po ich wizycie, żona wezwała doktora.
Bo w jakiejś rubryce, zero mi uciekło,
I teraz domiaru dopadło mnie piekło.
Pana Boga zapytałem dzisiaj nieśmiało:
- Kiedy w tym kraju będzie się dobrze działo?
I usłyszałem takie słowa w odpowiedzi:
- Oj, śmieją się, śmieją z was wasi sąsiedzi.
Ale!
Nastąpi to wtedy narodzie wybrany,
Gdy Palikot pogodzi się z Kaczystami
Najbardziej rozgrzewają mnie mojej żony słowa:
- Kochanie, dziś nie boli mnie głowa…
Dwa plus dwa
(czyli każdy plecie co się da)
Razu pewnego w pewnej niewielkiej mieścinie,
Debatowała Rada Miejska o ostrej zimie.
Bo śniegu latoś, za dużo nawiało,
I całą gminę wraz z miastem zasypało.
A śniegu napadało, nie wiem czy to wiecie,
Piętnaście centymetrów, w calutkim powiecie.
Śnieg się nie stopił i tydzień już leżał,
I powstał problem, bo nikt ulic nie odśnieżał.
Tylko dzieciakom sprawił on dużą radochę,
Bo w końcu na śniegu pobawiły się trochę.
Już trzecią godzinę debata o tym trwała,
I większość Radnych dobrze już drzemała.
Ze snu zimowego raptem ich obudził,
Głos Burmistrza, co na mównicy się trudził:
- Szanowna Rado i Szanowni zebrani,
Pogodynka w telewizji od dawna nas mami.
Że wiosna już tuż, tuż i śniegi stopnieją,
A ciepłe wiatry, front zimna wywieją.
(...)
--- full text ---
Dwa plus dwa (czyli każdy plecie co się da)
Motto: Nie mów tego wszystkiego co wiesz.
Ale zawsze wiedz, o czym mówisz.
Przed Scriptum. Ja wiem ,że to długaśne, ale...na faktach ;-)
Razu pewnego w niewielkiej mieścinie,
Trwały obrady o problemach w gminie.
Trzecią godzinę już debata trwała,
I większość Radnych dawno już drzemała.
Ze snu mocnego raptem ich obudził,
Głos Burmistrza, co na mównicy się trudził:
Szanowna Rado i Szanowni zebrani,
Opozycja nas tutaj obietnicami mami.
I to jest pewne, powiem bez kozery,
Jak to, że dwa plus dwa równa się cztery.
Nie przebrzmiały jeszcze w głośniku te słowa,
Gdy do mównicy się dorwała, opozycji ozdoba.
Stary to przyjaciel Burmistrza, teraz tylko były,
Bo kiedyś jakieś konflikty im się przydarzyły
- Ja, mam w tej sprawie całkiem inne zdanie,
Pan Burmistrz, nam tu w żywe oczy kłamie.
(...)
--- full text ---
Zobaczyłem wczoraj smutną Czarną Panią,
Kiwnęła na mnie palcem bym podążał za nią.
Ale ja się do niej wcale nie spieszyłem,
I taką oto mowę Śmierci przedłożyłem:
- Ja kocham życie i uroki jego.
I dzisiaj umierać, tak trochę nie tego.
Nie chcę umierać, śnieżną srogą zimą,
Bo kwiaty na mrozie bardzo szybko giną.
Odchodzić nie chcę cudowną wiosną,
Gdy bzy pięknie kwitną i konwalie rosną.
Nie będę umierać upalnym latem,
Bo słońce i woda mą siostrą i bratem.
Nie warto umierać w kolorach jesieni,
Kiedy świat dookoła złotem się mieni.
Odpuść mi Pani i weź na wstrzymanie
I wszystko jak było, niechaj pozostanie.
Najwyraźniej wkurzyła kostuchę ta mowa,
Bo mi odrzekła : - Czasu mego szkoda,
Nie strój mi fochów, mój drogi panie.
Zabranie ciebie mam na dzisiaj w planie.
Szybko machnę kosą, zrobię małe ciach,
(...)
--- full text ---
Co było pierwsze, czy kura czy jaja.
Debatowała nad tym naukowców zgraja.
A ja wam powiem prosto, bez kozery.
I będę przy tym brutalnie szczery.
Najpierw zjem jajeczko, na śniadanie.
A kurkę na obiad, jako główne danie.
Wiec co było pierwsze, jak wam się wydaje?
Oczywiście jajko. Zjedzone na śniadanie.
Na bezdusznych jeziorach koszmaru
Budzę się wzywając Twe imię.
Blisko jesteś
Wyciągnięta dłoń
Zawisa w powietrzu
Przerywając ciszę milczenia
Barierę lęku przed nami…
