Gdzie podążasz, słodkie żebro Adama
W bieli szat po dywanie trawy?
Nie słyszy, lub udaje, że nie słyszy
Słyszy to, co chce usłyszeć
Kocham Cię! A to co innego
Odwrócona głowa łabędzia
Pełny uśmiech słońca, radość
Artyście też by drgnęła ręka
Zależy mi na tobie, na nas
I będę Cię gonił przez ten las
Żebyś w końcu zrozumiała
Jakbym nie wiedział, że rozumiesz
Nie mówię już, milczę, bo więcej czuję
Ale ty i tak wiesz, co mam w duszy
Śmiej się śmiej i tak Cię dogonię
Moja części ciała i serca, przechero
Ostatnie słowo uratowało ten wiersz przed minusem ode mnie. Choć odrobinę w końcu w nim filuterności. Niestety dużo za dużo oczywistości też.
report
Bardzo serdecznie dziękuję za komentarz :)
report
Moja części wzbraniały się, a lis przechytrzył - jednym słowem rozgrzeszenie. A gdyby napisał Szeherezado?
report