Jestem nad płytą. Zapalam znicze
Trudne z ust słowa. Tak na odległość
Ktoś w innym czasie. Zapala znicze
Przynosi kwiaty. Ktoś nieznajomy?
Mijamy się w cieniu kamienia krzyża
Bez wzroku kochamy siebie nawzajem
Te same osoby. W życiu i w niebie
Wspólny pocałunek na ustach pamięci
Modlitwa na wietrze. W dywanie liści
Kocham Was, babciu, droga prababciu
Nie tylko jak kocham. Kocha ktoś jeszcze
Mijamy się w cieniu grobów z miłością.
By ujrzeć prawdę, pewnego dnia
ilez to razy ja zostawiam pod kamieniem listy ktore przemoczy najblizsze kilka miesiecy ocierania sie o zapomnienie bez swiadkow... I jedynie bezpanskie sikajace psy sa, bywaja, byc moze... a byc moze nie...
report