16 november 2011

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Odpusty


Krzywoprzysięzcy mamroczą w
kaplicach,
każdej wiary pod słońcem. Ani nieba
nie walą
im na łby, nie piekła nie
pochłaniają.
Utartym zwyczajem rozgrzeszenie się
sypią
niczym konfetti w karnawale.
 
Prorocy do cna zdzierają gardła
w sponsorowanych programach. Numery
kont
naszpikowane wyznaniami wiary. Od
klęczenia
bolą kolana, lecz na to pomagają
markowe
produkty farmaceutów. Którzy proszą
o kontakt
i tak dalej.
 
Podobno uszy są od tego by puszczać
mimo,
a głos służy do wołania na puszczy.
Szczęściem są modlitwy na każdą
okazję,
oraz porę dnia i nocy.
 
Niektórzy twierdzą - Bóg zasnął i
śni o utraconym raju.
Co oni mogą wiedzieć, skoro nie
uczęszczają,
a dłonie mają złożone w
nieprzepisowy sposób.

Paulina Peciak
17 november 2011 at 00:30

wydaje mi się, że w pierwszej strofie powinno być "rozgrzeszenia" i " ani piekła". Czytam bez drugiej strofki i bez ostatniego wersu w trzeciej i jakoś tak mi lepiej brzmi:) Tak czy inaczej podoba się. Pozdrawiam.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register