Bo jeszcze nas stać na telewizory

Dzisiejsi idole mają solidne podstawy z kredowego papieru,
pikseli i nasycenia czerni. No ładnie, dość sztampowo i banalnie,
ale musi wystarczyć. Takie życie. Przekątna ekranu wyznaczy
trendy, na gali Oscarów jakaś aktorka pokaże cycki, a może nawet
piersi.

Kogo tam obchodzi chleb powszedni, cieknący kran, czy nierozgrzany
grzejnik – seriale się kręci, a aktorzy coraz piękniejsi, wprost cudni.
Ludzie wciąż zanoszą modły: niech sąsiada szlag trafi, niech mu ukradną
samochód. W wolnych chwilach piszą donosy, uprzejmie i z poważaniem.

Czasami ktoś powie prawdę, wybełkocze, co mu tam leży na wątrobie.
Z takich niewczesnych wybuchów uczciwości potrafimy rozgrzeszać,
bezpokutnie. Wszystko się dobrze zapowiada, od zawsze, nie licząc
drobnych niedogodności, jak wojny, czy nagłe ataki mrozu.

Świat się nigdy nie skończy, a nawet jeśli i tak pokażą to w telewizji,
więc nie ma się po co spieszyć.

Wanda Szczypiorska
8 june 2010 at 09:20

Jak ja to lubię. Taką frazę, która nie rwie myśli na kawałki, nie skraca, nie zmusza do dociekań, bo to "coś" w wierszu powiedziane jasno i prosto jest wystarczająco głębokie i nośne.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register