Sztelak Marcin
ALL WORKS Poetry (1447) Prose (2) Books (1)
About me Friends (16)

10 october 2010

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Ty jesteś urodzaj, róg obfitości


Dla Ani.
 
Schowam szminkę i buty na obcasach, odarta z atrybutów
staniesz się małą dziewczynką. Ufną. Może wtedy kocham
nie będzie trywialne.
I puste jak ta butelka, którą trzeba koniecznie napełnić.
(Panie oddal ode mnie ten kielich, nie chcę pijanych
pocałunków i łez mocno zaprawionych wódką).
 
Jak całodobowa opieka paliatywna, jesteś, z tą tylko różnicą
że dla życia.
Po mnie ślad się zatrze, ty nie cała odejdziesz.
Zazdroszczę,
chciałbym krzyczeć: niesprawiedliwość.
Lecz zamyka mi usta
głębia w twoich oczach i ból, którego bym nie zniósł.
 
Bawię się niuansami języka i ścisłymi związkami pomiędzy
słowami. Tak na kocią łapę, z doskoku jestem mężczyzną
i wszystkim, co ten wyraz za sobą niesie. Z dziedziczną
mądrością pokoleń gładzisz moje grzechy, z pobłażliwym
 
uśmiechem. A ja zawsze szukam przyczyny, nie potrafię
bezinteresownie rozgrzeszać.

Wanda Szczypiorska
11 october 2010 at 07:26

Wiersz wydaje się tak głęboko osobisty, że można tylko zachowując dyskrecję powiedzieć - piękny

report

An - Anna Awsiukiewicz
11 october 2010 at 08:03

Bardzo na tak:)ja bym spróbowała bezinteresownie rozgrzeszyc:)Piękne myśli:)

report

Jarosław Trześniewski
11 october 2010 at 08:37

Marcinie- piękny wiersz.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register