10 october 2010

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Ty jesteś urodzaj, róg obfitości


Dla Ani.
 
Schowam szminkę i buty na obcasach, odarta z atrybutów
staniesz się małą dziewczynką. Ufną. Może wtedy kocham
nie będzie trywialne.
I puste jak ta butelka, którą trzeba koniecznie napełnić.
(Panie oddal ode mnie ten kielich, nie chcę pijanych
pocałunków i łez mocno zaprawionych wódką).
 
Jak całodobowa opieka paliatywna, jesteś, z tą tylko różnicą
że dla życia.
Po mnie ślad się zatrze, ty nie cała odejdziesz.
Zazdroszczę,
chciałbym krzyczeć: niesprawiedliwość.
Lecz zamyka mi usta
głębia w twoich oczach i ból, którego bym nie zniósł.
 
Bawię się niuansami języka i ścisłymi związkami pomiędzy
słowami. Tak na kocią łapę, z doskoku jestem mężczyzną
i wszystkim, co ten wyraz za sobą niesie. Z dziedziczną
mądrością pokoleń gładzisz moje grzechy, z pobłażliwym
 
uśmiechem. A ja zawsze szukam przyczyny, nie potrafię
bezinteresownie rozgrzeszać.

Wanda Szczypiorska
11 october 2010 at 07:26

Wiersz wydaje się tak głęboko osobisty, że można tylko zachowując dyskrecję powiedzieć - piękny

report

An - Anna Awsiukiewicz
11 october 2010 at 08:03

Bardzo na tak:)ja bym spróbowała bezinteresownie rozgrzeszyc:)Piękne myśli:)

report

Jarosław Trześniewski
11 october 2010 at 08:37

Marcinie- piękny wiersz.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register