19 september 2010

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Uwertura


Motorynki rdzewieją bezużyteczne. Kominiarze w białych
rękawiczkach
wygrywają mazury. Na cztery ręce. Fortepiany szczerzą kości.
Struny
napięte duszą dźwięki. Bez litości. Zasłuchani listonosze
gubią torby.
Niedoręczone przesyłki wyścielają rowy przydrożne.
 
Kloszardzi mogliby czytać przed snem wyznania miłosne. A tu
pisma
urzędowe, rachunki i ponaglenia. Tylko papier dobry na
skręty.
Albo na pisanie wierszy. Takich do przeczytania w
samotności.
Lub w zatłoczonej spelunie, o godzinie już wszystko jedno.
 
Stare Cyganki wróżą z fusów i z kineskopów które zaszły
bielmem.
Nostradamus po nocach wypisuje hasła na murach. Raju nie
będzie
i tym podobne brednie. Powoli zasypiam w multipleksie.
Tęsknię
irracjonalnie za kinematografem. I za czymś jeszcze.
 
Już cisza. Zaczyna się wreszcie.

Wojciech Jacek Pelc
20 september 2010 at 10:29

czuję się uwiedziony ;)

report

Wanda Szczypiorska
20 september 2010 at 17:56

Czego tu nie ma! I kominiarze i listonosze, stare cyganki i kloszardzi. Mimo to nie jest tłoczno. Każdy robi swoje, nawet Nostradamus. a poeta zasypia na miekkim fotelu

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register